BUŁGARIA. ZLATOLIST

| 11-04-2017 |

Bułgaria jest jednym z najbardziej nieoczywistych miejsc na świecie. A może jest tylko kolejnym państwem na długiej liście najbardziej nieoczywistych miejsc świata?  Jak kiedyś zwiedzę cały świat, to się dowiem. A może zwiedzę cały świat i nigdy się tego nie dowiem? 

Bułgaria to żywa magia. Nierozerwalna helisa rzeczywistości i mistycyzmu. Czasem tego niezdrowego.

Bułgaria, to dla mnie absolut boskości. Święta unia człowieka z przyrodą.

Bułgaria to tajemnica, której być może nigdy żaden człowiek do końca nie odkryje.

Bułgaria to miejsce, gdzie Kosmos łączy się z Ziemią na Twoich oczach, które jakby nagle widzą więcej, niż w oddalonym o jakieś 2 000 km domu, gdzie Twój wydawałoby się sokoli wzrok ledwo dostrzega, że żyjesz.

Jeśli jesteście kolekcjonerami kadrów piękna, które zapisujecie na swoim wewnętrznym dysku uczuć, macie  potrzebę eksploracji własnego wnętrza i przyrody, jeśli kochacie stare legendy i historie z dreszczykiem, szukacie prawdziwej, szczerej do bólu, pozbawionej iluzji rzeczywistości, choć może właśnie czasem i nadmiernie przerysowanej niczym piękny mural na odpadającym tynku starej kamienicy (jeśli lubicie przydługie zdania;) ), to zakochacie się w tym kraju po uszy!

Nie wiem co ta Bułgaria ma w eterze, co ma w energii, ale za każdym razem, gdy tam jestem, to wyuczone w szkole na blachę hasła, takie jak: Bóg, wolność, swoboda, wiara, miłość, moc, komunizm  - schodzą z plakatów i materializują sie w trójwymiarze.  W tym miejscu,  dusza  ma naprawdę poważne problemy, żeby utrzymać się w ciele.  Co raz zobaczysz i poczujesz, nie dasz rady odzobaczyć i odczuć. Wszystko musi się zmienić. Taka jest Bułgaria. Budzi Twoją światłoczułą matrycę serca do pracy.

- Wow- powiedziała znajoma- powinnaś pracować w pijarowskim biurze bułgarskiej izby turystycznej. Chcę tam pojechać i poczuć to wszystko!

- To prawda- delikatnie uśmiecham się pod nosem. Co raz zobaczysz i poczujesz, nie dasz rady odzobaczyć i odczuć. Wszystko musi się zmienić.

Praktycznie cała Bułgaria jest jednym wielkim miejscem mocy - notuję na wewnętrznym dysku uczuć.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie koniec świata. Tego fizycznego i mentalnego. Jedziecie samochodem pośród wspaniałch winnic, bujnej roślinności, szerokich połaci pól. Droga zaczyna się coraz bardziej zwężać i kurczyć. I kiedy już od dawna nie ma ludzkich zabudowań, asfaltu, elektryczności, kanalizacji i wszelkich oznak cywilizacji  - macie pewność, że świat się kończy. TU i TERAZ. I kiedy jesteście tego pewni, bardziej niż czegokolwiek w życiu, nagle tuż zza zakrętu, KONIEC ŚWIATA, niczym wąż Boa ze swoich wnętrzności wypluwa kolejny... koniec świata w postaci mikroskopijnej osady. Jakby mu się odbiło z nienacka. Wiem, to trochę dziwne porównanie, ale tak to właśnie wygląda.

Zlatolist leży u  podnóża gór Piryn, 32 km na południowy wschód od miasta Sandanski (Sandanski to narodowy bohater Bułgarów). Na końcu świata. Europejskiego świata. Czas tutaj zatrzymał się jakieś 70 lat temu.

Na końcu końca świata (tak! kolejny koniec świata w nieskończonej ilości końców) jest ogród. W ogrodzie rośnie platan, który zgodnie z napisem na tabliczce posadzono w 1295 roku! Ludzie przyjeżdzają tutaj, aby doładować się jego życiodajną energią i mądrością. To cudowne, złote drzewo.To smutne, że ludzie nie szukają mądrości w sobie. A może w takich miejscach łatwiej mogą do niej dotrzeć? 

Na grubym konarze ktoś powiesił huśtawkę, zupełnie jak w zaczarowanym ogrodzie. Na drobniejszych gałązkach, wstążeczki i koraliki masowo czerwienią się na wietrze. Podobno chronią przed złym okiem, urokami i chorobami. Oj dźwiga on na sobie dużo ludzkich ciężarów. Już dla samego tego drzewa, warto tutaj przyjechać. Lecz to nie koniec wrażeń.

Główną atrakcją jest kościół St. George zbudowany w 1857 r. w którym na początku ubiegłego stulecia uzdrawiała święta prorokini Stoina, uznawana przez Bułgarów za prekursorkę Baby Wangi. Strażniczka górnego i  dolnego świata, malowała przepiękne ikony. Dzisiaj praktycznie zapomniana. Podobnie tak jak Wanga, we wczesnych latach młodości utraciła wzrok a w zamian dostała dar jasnowidzenia i uzdrawiania. Setki wiernych gromadziło się pod jej izbą w nadziei na lepszy los i wybawienie od nieszczęść i chorób. Na terenie ogrodu znajduje się jej grób i pomnik.

Natomiast w środku Kościółka w posadzce znajduje się uzdrawiająca płyta marmurowa z dwugłowym orłem! Symbolem patriachartu.

- Stań na płycie i patrz przed siebie, na ikonę Chrystusa przez conajmniej 2 minuty - poucza mnie stary Bułgar, prawodpodobnie opiekun tego miejsca.
Ciało przyjemnie mrowi a radość uskrzydla prawie tak samo, jak na reklamie red bulla. Trzymam palcami stóp klapki, bo mam wrażenie, że mnie coś wypycha do góry. Nie mam pojęcia, czy złota energia płynie z tej płyty, czy z cudownej ikony, a może ze mnie? Niczym święta triada. Osobom sensytywnym sprawi to ogromną frajdę. Cisza i niezwykłość tego miejsca zachęca do chwili refleksji i wyciszenia. 
Wspaniałe, magiczne miejsce o którym nie piszą przewodniki, ale ja mam swojego przewodnika, który dba o to, żebym zawsze znalazła takie perełki.

Bułgaria czeka i na Was.

 

Zachęcam do powiększenia zdjęć i połączenia się z polem tego miejsca (taki realny akt psychomagii ;) ). Zdrowotny relaks gwarantowany ;)

 

stary platan

Najnowsze wpisy

SIŁA czy MOC? Oto jest pytanie

| 6-11-2017

Wydaje nam się, że żyjemy dzięki siłom, które kontroluje człowiek, ale w rzeczywistości rządzi nami moc płynąca z ukrytych źródeł- moc, nad którą nie mamy kontroli.

czytaj więcej

Po co zadajesz pytanie?

| 26-10-2017

- Dlaczego przemalowałaś ściany w domu na biało? - zapytał znajomy - miałaś kiedyś takie ładne, kolorowe, a teraz... zupełnie są białe. Dlaczego? 

czytaj więcej

Copyright 2017, Republika Słońca