BUZLUDŻA - kosmiczna panna czekająca na powrót swojego niewiernego kochanka-komunizmu

| 3-09-2017 |

Na próżno czeka samotna na wzgórzu tracąc blask z tęsknoty,  a on fałszywy i niewierny zdrajca nie wraca...

Gdybym zapytała Was o miejsce w Bułgarii, które przyciąga rokrocznie setki turystów z najdalszych zakątków świata? Co byście odpowiedzieli? No dalej! Ruszcie głową! 

Robicie testy na facebooku jakim rodzajem pizzy jesteście, kim byliście w poprzednim życiu, ile dzieci będziecie mieli (to prawie jak moje wróżenie z dmuchawca) znacie quizy na znajomość serów pleśniowych i alkoholi, więc teraz też możecie rozwiązać zagadkę.

No jak Wam idzie? Na co stawiacie? Tracki grobowiec w Kaznałyku? Dolina róż? Sofia? A może Złote Pieski? pardon...Złote Piaski? Niestety  i tak nie zgadniecie! Taka jest prawda! Kosmiczna Prawda.

Owym miejscem jest niezwykły monument BUZLUDŻA! 

- Beez czego? Bez ludzia?

Niestety teraz bez ludzia, chyba że tego na dziko plądrującego ową kosmiczną kochankę niczym onegdaj Wikingowie wysypy angielskie, a szkoda. Gdyby Bułgarzy mogli w końcu przezwyciężyć swoje kompleksy związane z przeszłością, to byłoby to najdziwniejsze i najbardziej atrakcyjne muzeum w Europie.

Poruszanie się po budynku nie jest zaliczane do bezpiecznych, ale na pewno jest bardzo ekscytujące zwłaszcza po tym, jak pomnik umieszczono na liście „30 najpiękniejszych opuszczonych miejsc na świecie”. 

Niezależnie od poglądów i stosunku wobec komunistycznego reżimu, trudno jest podczas wizyty w tym miejscu, nie popaść w melancholię. Buzludża ma coś w sobie z rodzaju nieszczęśliwej historii choinki, drzewka które czeka na jeden krótki moment bycia w centrum uwagi, olśniewania zapachem, niezwykłymi ozdobami, by po tej krótkiej chwili wylądować na śmietniku historii... samotne, łyse ze złotym, anielskim włosiem w gałęziach. Czujecie już ten klimat?

Buzludża - jeden z najbardziej malowniczych szczytów górskich w środkowej Starej Planinie o wysokości 1441 metrów n.p.m. Oficjalna nazwa szczytu to Hadżi Dimityr (od imienia i nazwiska bułgarskiego bohatera narodowego). Sam szczyt był miejscem bitwy pomiędzy Bułgarami a Turkami w 1868 r.  Natomiast w 1891 r. grupa socjalistów pod przywódctwem Dimitara Blagoeva spotkała się tam, aby zaplanować socjalistyczną przyszłość Bułgarii. Tajne zebranie przeszło do historii pod nazwą kongres buzłudżański. W celu upamiętnienia tego wydarzenia wzniesiono monument, który wkrótce potem stał się w Bułgaii symbolem socjalizmu.

Ale cóż to za monument! Niesamowita wizja przyszłości. Kosmiczny spodek, jakby z wieżą nawigacyjną, na szczycie której płonęło czerwone okno w kształcie gwiazdy na cześć sowieckiej Rosji. Gwiazdy trzykrotnie większej od tej na Kremlu. Jej blask miał być widoczny w sąsiedniej Rumunii i Grecji.

Buzludża. Jaką w sobie kryje tajemnicę? Co chce nam powiedzieć? Czy komunizm wylądował na statku UFO? Czy był darem od naszych kosmicznych "przyjaciół"? Czy tylko się śmieje z ludzkiego napompowanego ego? Czerwony napis nad wejściem "Nie zapomnimy nigdy o przeszłości" oraz parafraza logo najsłyniejszego napoju świata, wiele daje do myślenia odwiedzającym to miejsce turystom.

W przedsięwzięcie zainwestowano nie tylko ogromne pokłady ideologii, ale i pieniędzy, pracy, nauki oraz kreatywności. Budowa trwała przeszło 7 lat i mniej więcej tyle cieszyła się swoją świetnością.

Pierwsze prace nad pomnikiem autorstwa Guéorguy Stoilova rozpoczęły się w 1974 roku i były wspierane przez oddziały bułgarskiej armii, licznych artystów i rzemieślników oraz tzw. ochotników. Zaangażowano do pracy prawie 7000 ludzi, ile z nich zginęło przy budowie tego statystyki nie podają.  

Liczyły się bicepsy, bowiem na samym początku zabrano się za usunięcie ponad 15 000 metrów sześciennych skał pod fundament monumentalnej budowli, co "niechcący" spowodowało obniżenie się szczytu do 1432 metrów n.p.m.

Wydano 14,868 miliona bułgarskich lew, co daje porównywalną kwotę 7 milionów euro (dużo tych siódemek). Imponująca suma prawda? Jeszcze bardziej imponujący jest fakt, że pieniądze pochodziły z dobrowolnych składek! Lepiej nie wnikać w to, na czym ta dobrowolność polegała.

                         (źródło: Internet) 

Pomnik odsłonięto 23 sierpnia 1981 roku w rocznicę powstania bułgarskiej partii socjaldemokratycznej BSDP. W uroczystym odsłonięciu uczestniczyli bułgarscy notable i tysiące ludzi. Przez pierwsze lata działalności budynku przewinęło się przez Buzludżę ponad 2 miliony ludzi. Na zdjęciu poniżej wygląd uroczystej auli przed zdewastowaniem.

(źródło: Internet) 

Wraz z  rokiem 1989 nastąpił koniec szczęśliwej miłości Buzludży i jej namiętnego kochanka. Kochanek ulotnił się bez słów pożegniania a ją zostawił samotną na pastwę ludu żądnego zemsty. Jako pierwszy zniknął mosiądz z ogromnego dachu. Do dzisiaj niewiadomo, kto go stamtąd wywiózł, bo przecież takie przedsięwzięcie wymaga nie lada zachodu. A potem poszło już lawinowo. Piękne żyrandole, freski, posadzki.

Dzisiaj budynek popadł w kompletną ruinę. Drzwi zaryglowano, jednakże sprytni poszukiwacze przygód znleźli niezbyt atrakcyjny otwór z prawej strony budynku i niczym Alicja w Krainie Czarów znikają w czarnej dziurze szukać przygód, co oczywiście czynią na własne ryzyko.

Wnętrze składa się z ogromnej, niezykle akustycznej auli zwanej uroczystą, nad którą wiszą resztki sufitu z ogromnym emblematem   sierpa i młota. Wkoło mozaikowe freski opiewające cud socjalizmu. Wokół auli wyjścia na balkony z których można podziwiać przepiękną okolicę oraz śledzić ruchy wroga. 

Tak właśnie wygląda śmietnik historii. Dla większości obcokrajowców jest oczywiste, że Buzludża to miejsce z wielkim potencjałem. Wielu uważa, że ​​jest najlepszym powodem do odwiedzenia Bułgarii. Sami Bułgarzy postrzegają Buzludżę przez pryzmat emocji związanych z reżimem komunistycznym. Pierwsza głowa jaka posypała się ze ścian budynku, należała do znienawidzonego Teodora Żiwkowa, wieloletniego przywódcy Ludowej Republiki Bułgarskiej.

Ale oto niedawno pojawił się ktoś, kto ma pomysł, w jaki sposób ocalić zabytek przed kompletną śmiercią. Dora Ivanova, architek z wykształcenia, podjęła walkę o ocalenie dziedzictwa bułgarskiej historii.
W końcu to za pieniądze ludu zbudowano pomnik. Dora założyła fundację „Buzludža - Memory of Time” i ciężko pracuje by przekształcić świadomość społeczną, a ruinę w nowoczesne muzeum. Na stronie www.buzlidzha-projekt.com można śledzić zaangażowanie fundacji w ocalenie tego miejsca.

Parafrazując klasyka: śpieszmy się kochać pomniki, tak szybko odchodzą.

 

buzludża środek

Najnowsze wpisy

SIŁA czy MOC? Oto jest pytanie

| 6-11-2017

Wydaje nam się, że żyjemy dzięki siłom, które kontroluje człowiek, ale w rzeczywistości rządzi nami moc płynąca z ukrytych źródeł- moc, nad którą nie mamy kontroli.

czytaj więcej

Po co zadajesz pytanie?

| 26-10-2017

- Dlaczego przemalowałaś ściany w domu na biało? - zapytał znajomy - miałaś kiedyś takie ładne, kolorowe, a teraz... zupełnie są białe. Dlaczego? 

czytaj więcej

Copyright 2017, Republika Słońca